fbpx

Legenda o czterech złodziejach, czyli historyczne mydło antybakteryjne

Dzisiaj będzie trochę inaczej: zamiast popkultury – historia!

Słyszeliście kiedyś legendę o czterech złodziejach? Pewnie nie. W polskim kręgu kulturowym nie jest zbyt znana, choć znalazłam parę artykułów na ten temat… Co ciekawe, całkowicie ze sobą sprzecznych! Zmieniały się kraje, liczba złodziei, zawartość słynnego już octu/olejku… Jedno jednak pozostało takie samo – niezwykła mieszanka miała ponoć chronić od zachorowania na dżumę, Czarną Śmierć, która pustoszyła Europę na początku XV wieku.

Plague Doctor z gry Darkest Dungeon
Żeby nie było zupełnie bez popkultury, dorzucę parę przykładów plague doctorów z gier 🙂 tu – bohaterka Darkest Dungeon
Źródło: https://darkestdungeon.gamepedia.com/Plague_Doctor

Czterech czy czterdziestu złodziei?

Jedni umieszczają historię we Francji, inni we Włoszech, a jeszcze inni – w Wielkiej Brytanii. Jedni twierdzą, że złodzieje rabowali domy chorych, drudzy – że byli skazanymi, których zatrudniono do wywożenia i palenia zwłok. Część badaczy twierdzi, że podobne wywary stosowano już w czasach Hipokratesa, czyli IV wieku p.n.e., więc historia o złodziejach nie ma racji bytu, bo wspaniała mieszanka była już w publicznej świadomości. Kto ma rację? Tego nigdy się nie dowiemy, ale zanim przejdziemy do mydła, spróbuję prześledzić różne warianty tej legendy, a na końcu opowiem Wam o najbardziej prawdopodobnym z nich.

Jak mówią legendy, w 1413 roku w Marsylii lub Tuluzie grasowała grupa czterech złodziei, którzy korzystali z panującej wówczas i zbierającej krwawe żniwo Czarnej Śmierci. Bogacili się na tragedii innych mieszkańców miasta, odwiedzając nocami opuszczone domy, których mieszkańcy stali się ofiarami plagi. Mało kto zapuszczał się na ulicę pod osłoną nocy, nawet stróże prawa, więc można było kraść do woli. Lecz pewnego dnia coś poszło nie tak

Dla złodziei była to noc jak każda inna. Ponownie zakradli się do opuszczonego domu, gotowi wynieść cenne przedmioty i skryć je w bezpiecznym miejscu. Lecz tym razem nie byli samistróże prawa od dawna polowali na nieuchwytnych złodziejaszków i czekali pod domem. Przyłapali rabusiów na gorącym uczynku. Nie było szans, by się wyłgali z takiej sytuacji. Coś się jednak stało i policja puściła ich wolno

Pierwszym, co zrobili policjanci, było zapytanie złodziei o to, dlaczego wciąż są w pełni zdrowia, gdy wokół szaleje zaraza. Przecież całymi nocami buszowali po domach, w których wciąż stało „morowe powietrze”, przyczyna choroby, jak przypuszczano w tamtych czasach. Złodzieje nie byli jednak głupi. Postanowili ubić targuprzepis na mieszankę w zamian za wolność. Jak można się domyślić, policjanci poszli na taki układ, ich własne życie było dla nich cenniejsze, niż bogactwa martwych ludzi. I w ten sposób została ujawniona niezwykła substancja, która zapewniła rabusiom zdrowie i siły.

Reaper z gry Overwatch w skórce Plague Doctor
Skórka Reapera z Overwatch

Inna wersja tej opowieści mówi o grupie skazańców, którzy zostali złapani i osadzeni w londyńskim Tower tuż przed wybuchem epidemii dżumy. Mieli oni zostać powieszeni, lecz w egzekucji przeszkodziła Czarna Śmierć. Setki zmarłych czekało na pochówek, a rąk do pracy brakowało, więc władze miasta postanowiły zatrudnić więźniów do pozbycia się problemu. Skoro i tak mieli umrzeć za swoje czyny, nikt by po nich nie tęsknił.

Wielu z nich zaraziło się dżumą i straciło życie. Było jednak czterech (lub czterdziestu, według innej wersji), którzy bez obaw szli do pracy i zachowali siły oraz zdrowie. Władze więzienia nie mogły się nadziwić, jak im się udaje się przetrwać w takich warunkach? Postanowiono więc ubić targu – albo zostaną powieszeni tak, jak było to planowane, albo wydadzą swój sekret. Więźniowie wybrali tę drugą opcję.

Sekretem miała być mieszanka ziół, którą przygotowywała matka jednego z nich, zielarka. Nacierali się nią kilka razy dziennie i miała ona chronić ich przed chorobami. Złodzieje zostali oszczędzeni i ostatecznie wypuszczeni na wolność, a mieszanka uratowała życie wielu innym mieszkańcom miasta.

Postać z gry Plague Road
Postać z mało znanej gierki na Nintendo Switch – Plague Road

Ostatnia wersja legendy mówi o czterech braciach, którzy żyli ze swoimi rodzicami-zielarzami. Czarna Śmierć zabrała ze sobą większość klientów, więc rodzina nie miała za co żyć i czterej bracia zostali zmuszeni do zostania czterema złodziejami. Pod osłoną nocy okradali groby i domy ofiar plagi, aby wspomóc swoich bliskich. Udawało im się uniknąć zarażenia dzięki wywarom, które przygotowywali ich mądrzy rodzice. Wszystko jednak skończyło się w momencie, gdy zostali złapaniReszty możecie się domyślić.

A może złodziei w ogóle nie było?

Wszystko to są mity i legendy, które wyrosły wokół tej magicznej mieszanki. Lecz jak było naprawdę? Czy czterej złodzieje podróżowali po Europie i za każdym razem, gdy byli łapani, zdradzali swoje tajemnice i tym samym powoli doprowadzali do wygaszania epidemii? Cóż… Prawda, a przynajmniej najbardziej logiczne wyjaśnienie, jest zaskakujące.

Richard Forthave żył w XVIII wieku w Wielkiej Brytanii. Był botanikiem i jego wielką pasją było tworzenie mieszanek ziołowych na różne okazje. Jego dziełem życia miał być octowy wywar, zawierający takie zioła, jak szałwia, mięta pieprzowa, piołun, rozmaryn, goździki i kamfora. Sprzedawał swój ocet pod nazwą „Forthave’s Vinegar” i dorobił się na nim niemałych pieniędzy. Ocet ten był najczęściej używany do… Sprzątania.

Tak, moi drodzy, słynny ocet Forthaive’a był całkiem przyjemnie pachnącym płynem do czyszczenia, przy okazji odstraszającym owady. Żadnych złodziei, magicznych właściwości chroniących przed Czarną Śmiercią czy inną zarazą. Zwykły płyn do czyszczenia. 🙂

Skąd więc nazwa „ocet czterech złodziei”?

Najprawdopodobniej z przejęzyczenia. Z czasem zaczęto przeinaczać nazwisko Forthave’a i tak powstała forma „Four thieves’ vinegar”, która dała początek legendom i domysłom. O wiele lepiej brzmi historia o czterech złodziejach, którzy cudem uniknęli śmierci, niż o jednym zmyślnym przedsiębiorcy-botaniku, prawda?

Grafika promocyjna gry The Black Death
Chłodno przyjęta gra z elementami multi, The Black Death

Czym tak w ogóle jest mieszanka czterech złodziei?

Skład wywaru nie jest stały, krążą przeróżne wersje, które jednak mają jedną wspólną cechę – są antybakteryjne i działają odstraszająco na insekty. Właśnie to mogło sprawić, że klienci Forthave’a (lub mityczni rabusie) uniknęli śmiercidżumę przenosiły zarażone pchły, a skoro niezwykły ocet miał je odstraszać… Wszystko zaczyna się układać.

Najpopularniejszymi składnikami są rozmaryn, mięta pieprzowa, lawenda i szałwia, choć co producent to inny skład. Często używane są goździki, eukaliptus, olejek z drzewa herbacianego, piołun i cynamon. Wszystkie te elementy łączy działanie bakteriobójcze, a także piękny zapach, co nie jest bez znaczenia, gdy trzeba zamaskować ostry aromat octu. Popularnym dodatkiem jest również… Czosnek. Choć wtedy to nie ocet trzeba maskować…

Jak widać, w historii octu/olejku czterech złodziei pełno jest domysłów, przeinaczeń i niejasności. Trudno jednak nie zauważyć, że ta legenda jest świetnym działaniem marketingowym i w amerykańskich sklepach można dostać całą gamę produktów spod szyldu „Thieves”. Od olejków eterycznych i leczniczych mieszanek, przez octowe wywary na wszelkie dolegliwości, na zwykłych preparatach do sprzątania całego domu kończąc. Wszystkie łączy złodziejska legenda, którą producenci próbują przyciągnąć klientów.

Nie ukrywam, ja też dałam się wciągnąć i przez moment nawet wierzyłam, że rzeczywiście była taka grupka zmyślnych złodziejaszków, która wykiwała samą ŚmierćDopóki nie zaczęłam czytać i nie zauważyłam, że w tej historii jest mnóstwo dziur, krąży jeszcze więcej wersji i w ogóle nic się tu kupy nie trzyma. Ale wtedy było już za późno i zdążyłam zrobić złodziejskie mydło, które szybko stało się jednym z moich ulubionych.

Mydło 4 złodziei
Osad z sody świetnie podkreślił złote zawijaski!

Mydło czterech złodziei

Moja złodziejska mieszanka składa się z maceratu rozmarynu (pięknie pachnie!) i olejków: miętowego, eukaliptusowego i z drzewa herbacianego. Do całości dodałam również trochę suszonej mięty, rozdrobnionej w moździerzu. Miała służyć za zielony barwnik, bardziej wygląda na brązową, ale dodała nieco właściwości peelingujących.

W odróżnieniu od ostatniego wpisu o wampirzym mydle, tu nie było żadnych problemów z gęstnieniem. Tłuszcze z sodą kaustyczną połączyły się bardzo gładko, olejki zachowywały się grzecznie. Mydło podzieliłam na dwie porcje – do jednej dodałam nieco złotego barwnika, do drugiej wrzuciłam łyżeczkę suszonej mięty. Obie porcje połączyłam w jednym kubełku i wlałam do formy. Do wykończenia użyłam złotego barwnika z odrobiną oliwy – wylałam cienkie strużki na powierzchnię mydła, przy pomocy pałeczki bambusowej dodałam zawijaski… I gotowe!

Antybakteryjne mydło 4 złodziei

Choć zrobiłam to mydło jakoś we wrześniu i dopiero niedawno wyciągnęłam je z przechowalni, wciąż pachnie niesamowicie! Już przy odwijaniu z papieru uderzył we mnie intensywny zapach eukaliptusa i mięty, podbity nieco goryczką drzewa herbacianego. Rozmaryn niestety zaginął w trakcie, macerat okazał się niewystarczająco intensywny, by przetrwać proces zmydlania. Szkoda, ale wiem, że następnym razem lepiej będzie użyć rozmarynowego olejku zapachowego.

Choć mydło samo w sobie działa antybakteryjnie, szczególnie to ręcznie robione, z wyższym pH, dodatek znanych antybakteryjnych olejków nadaje mu jeszcze więcej mocy. Wygląda uroczo, pachnie przecudnie i myje bardzo dokładnie. Czego chcieć więcej?

Może jedynie tego, by w historii o złodziejach było odrobinę prawdy

Jak myślicie, czy złodzieje istnieli naprawdę? Czy rzeczywiście pod koniec okresu Średniowiecza ktoś mógł wiedzieć o antybakteryjnych właściwościach szałwii, rozmarynu czy mięty pieprzowej? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!

Wczoraj zadebiutowałam na YouTube z moim pierwszym filmem, w którym opowiadam o tym, jak przygotowałam mydło Moiry sprzed dwóch tygodni. Jeśli czytaliście, w filmie nie znajdziecie za wiele nowego, ale może zainteresuje Was samo to, jak wyglądał cały proces i dowiecie się czegoś o produkcji mydła w domowych warunkach. Zachęcam Was do subskrybowania, a może niedługo pojawi się więcej materiałów filmowych. 🙂

Źródła:

The Mirror of Literature, Amusement and Instruction, Vol. 12, 1828

https://davesgarden.com/guides/articles/view/2460

https://ecofreako.ca/pages/legend-of-the-4-thieves

https://urbanfringe.co.uk/a/four-thieves-vinegar

https://www.a-touch-of-eden.com/blog/legend-of-the-four-thieves

https://tipnut.com/four-thieves/

Four Thieves Vinegar: Evolution of a Medieval Medicine

http://www.ediblewildfood.com/

http://www.magicalrecipesonline.com/

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments