fbpx
Mydło Triss Merigold

Mydło Czternastej ze Wzgórza, czyli Triss Merigold zmydlona

Moja relacja z Triss jest tak samo wyboista, jak proces robienia tego mydła…


Na początku była fascynacja. Sympatyczną i odświeżająco młodzieńczą czarodziejką/okrągłymi mydełkami, które wyglądają jak szkiełka kalejdoskopu.

Potem przyszło rozczarowanie. „Jak mogła to zrobić Geraltowi, Ciri, Yen?!”/”Jak mogło zgęstnieć?! Przecież nie gęstniało!”.

A potem akceptacja. Nowej, silniejszej i bardziej dojrzałej Triss/nieudanego, ale wciąż ładnego mydła.

Triss Merigold Wiedźmin
Przepiękna Triss autorstwa niezwykle utalentowanej JustAnoR

Dlaczego nie przepadam za Triss? (spoilery!)

Widzicie, jako osoba, która najpierw przeczytała książki, a potem grała w wiedźmińskie gryNie przepadam za panną Merigold. Wiem, że nawet wśród fanów książek są osoby z #TeamTriss, ale dla mnie jej działania w Loży Czarodziejek, szpiegowanie i zdradzenie przyjaciół dla politycznej organizacji są nie do przyjęcia. Pomimo jej częściowego odkupienia pod sam koniec Sagi, moje zdanie się nie zmieniło – wciąż nie za bardzo lubię Triss, choć mój stosunek do niej nieco się poprawił od pierwszej lektury Wiedźmina.

Wbrew pozorom, gry nie pomogły. W pierwszej części Triss, pomimo radości z powrotu Geralta do świata żywych, zachowuje się wobec niego z wyższością i bardzo agresywnie reaguje na wybory gracza, które nie są po jej myśli. Niektórzy spekulują, że mogła próbować udawać Yennefer, aby zająć jej miejsce w życiu cierpiącego na amnezję Geralta… Cóż, nie wyszło. Nawet sam Biały Wilk miał do czarodziejki pretensje, że zataiła przed nim prawdę o Yennefer i Ciri, a w efekcie zaczął się od niej oddalać.

Triss odzyskała nieco moją sympatię w Wiedźminie 3, ale to wciąż było za mało. Jak tylko na scenę wkroczyła Yen, wiedziałam, że to z nią zwiąże się „mój” Geralt. Próbowałaś, Merigold, ale nic z tego… 🙂

Triss Merigold z gry Wiedźmin 3
Triss z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon

Dlaczego więc gracze tak uwielbiają Triss?

Podejrzewam, że dlatego, iż była pierwszą „ukochaną” Geralta, którą poznali. Spora część graczy, a na pewno większość międzynarodowej publiki, nigdy wcześniej nie zetknęła się z książkowym pierwowzorem i dla nich growa Triss była idealną kandydatką na partnerkę dla Geralta. Przez pierwsze dwie gry nie mieli pojęcia o istnieniu Yennefer, a w trzeciej… Pierwsze spotkanie nie było zbyt przyjemne. Yen mogła wydać im się zbyt arogancka, więc woleli powiązać swoją wersję Geralta z sympatyczną i uczynną Triss.

Nie bez znaczenia jest również wygląd czarodziejki. Płomieniście rude włosy (w odróżnieniu od kasztanowych ze złotymi refleksami w powieściach), odważne suknie (choć książkowa Triss zapinała się pod szyję, aby ukryć blizny na piersiach), piegi (w oryginale rumiane policzki), zielone oczy (w książkach chabrowe) i niezwykła charyzma… Już nie wspominając o sesji dla Playboya, która miała miejsce przed premierą Wiedźmina 2. To wszystko wpłynęło na to, że Triss jest ulubienicą fanów gier i wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością. Jednak ja jestem #TeamYennefer i nic tego nie zmieni!

Mydło Triss Merigold z Wiedźmina
Mydło pasuje kolorystycznie do ilustracji z artbooka, zobaczyłam dopiero po fakcie!

Mydło Triss – co poszło nie tak?

To mydło jest trochę jak sama Triss. Zaczęło się świetnie, z czasem było coraz gorzej, ale skończyło się nie tak źle.

Miała to być moja pierwsza przygoda z techniką pull-through, zwaną również techniką kalejdoskopu, którą zachwycałam się od dawna. W skrócie – w okrągłej formie na dnie umieszcza się wzór, na który wlewa się na przemian warstwy mydła, a później wyciąga, tworząc kolorowe zawijasy, które w każdej kostce mogą wyglądać inaczej. Mydło musi być bardzo rzadkie, aby wzór udało się wyciągnąć bez problemów…

Moje zgęstniało.

Znowu.

A już było tak dobrze! Ostatnie wzory nie gęstniały tak, jak to bywało dawniej (chociażby w mydle ze Stardew Valley czy Disco Elysium, nie wspominając o mydłach wampirzych), a nawet jeśli to nie tak bardzo. Wybrałam zapachy, które teoretycznie nie powinny przyspieszać gęstnienia, a przynajmniej nie przyspieszały osobno. Razem jednak sprawiły, że musiałam się naprawdę napracować, aby przeciągnąć wzór przez formę.

Mydło Triss Merigold z Wiedźmina
Resztki kwiatowego wzoru

Ostatecznie z uroczych kwiatków nie zostało prawie nic. Ślady są widoczne w jednym miejscu, ale zlewają się i tworzą… Sombrero! Zdziwiłam się, gdy usłyszałam pytanie „co to za mydlane sombrero?”, ale nie mogę zaprzeczyć, że ten wzór wygląda właśnie tak, jak to nakrycie głowy.

Jednak, mimo wszystko… Podobają mi się te mydła. Jest w nich jakiś charakterek, który sprawia, że nie mogę się na nie gniewać, że nie wyszły tak, jak chciałam. Podoba mi się połączenie kolorów, połyskujące w słońcu drobinki złota, a i zapach nie jest taki zły. Więc ostatecznie – mydło na plus!

Jeszcze o kolorach parę słów. Chciałam tym mydłem powrócić do korzeni, czyli Triss z wiedźmińskiej Sagi. Kasztanowy brąz ze złotymi drobinkami odpowiadający kolorowi jej włosów, zgaszony błękit nawiązywał do koloru oczu, a jasny, ciepły beż to rumiane policzki młodej czarodziejki. Kolory wyszły zacnie, podobają mi się, choć błękit mógłby być nieco bardziej błękitny. Ale chyba się czepiam… 🙂

Triss Merigold Wiedźmin
Kolejna świetna Triss autorstwa JustAnoR

Czym pachnie Triss?

O Yennefer doskonale wiemy, że jej ulubionym zapachem jest bez i agrest. O Triss… Nie wiemy nic.

W moich wyobrażeniach pachnie ona ziołami i dekoktami, które z nich pędzi, szczególnie werbeną. Postanowiłam dodać do niej bergamotkę, olejek z drzewa herbacianego i troszkę pomarańczy, aby mydło miało cytrusowy aromat, ale żeby przebijała się przez nie gorzka nuta. I… Nie wiem, który olejek zawinił. Wszystkie wykorzystywałam osobno i zachowywały się dobrze, w innych mieszankach również nie sprawiały kłopotu, a tu taki numer.

I sam zapach też nie wyszedł taki, jak chciałam – drzewo herbaciane zdecydowanie dominuje i czuć tylko bardzo delikatne echo pozostałych aromatów. Wniosek na przyszłość – nie łączyć tych zapachów lub łączyć i działać ekspresowo, zanim zgęstnieją.

Mydło Triss Merigold z Wiedźmina
Widzicie sombrero tam z tyłu?

Sukces mydlanej Triss

Pomimo trudności i niezrealizowanego planu, uważam to mydło za całkiem udane. To na pewno ważna lekcja, jak NIE robić mydła techniką pull-through i jakich zapachów nie łączyć. Ale jak wspomniałam wcześniej – jest ono trochę jak sama Triss. Najpierw byłam nim podekscytowana, później entuzjazm drastycznie opadł, przez parę dni nie mogłam na nie patrzeć, a teraz… Nawet mi się podoba. Nie jest to moje ulubione mydło, o nie! Nie jest nawet w pierwszej dziesiątce. Ale nie jest takie złe i tego się trzymamy. 🙂

Dajcie znać, co o nim sądzicie. I koniecznie napiszcie, czy jesteście #TeamTriss czy #TeamYennefer! Moje zdanie już znacie, teraz czas na Was!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Natalia
Natalia
1 rok temu

Team Yennefer zdecydowanie 🥰