fbpx
Mydło z gry Vampire The Masquerade

List miłosny do Vampire: The Masquerade

Wielkieś mi uczyniła pustki w sercu moim,

Troika Games, tym zniknięciem swoim!

Pełno was, a jakoby nikogo nie było:

Jednego małego studia tak wiele ubyło.

Tyś za wszystki tworzyła, za wszystki przodowała,

Wszystkie swoje gry przed czasem wykonała.

Choć dopuściłaś na premierę graczom się frasować,

I w pocie czoła łatki instalować,

To dziś gry twoje klasykami się stały,

W „Gier wszechczasów” rankingach zawsze przodowały.

Swymi postaciami świetnymi graczy zabawiając,

Ciężką atmosferę doskonale oddając.

Teraz wszystko zniknęło, szare pustki w domu,

Stworzyć coś podobnego nie ma już komu.

Jednak pewna nadzieja człowieka ujmuje,

W sequelu do legendy pociechy upatruje.

O tym, za co kocham Vampire: The Masquerade – Bloodlines napisałam już ostatnio. Jest to gra, która miała na mnie ogromny wpływ, która pozwoliła mi odkryć niesamowity, pełen wielowymiarowych postaci, trudnych decyzji i osobistego horroru Świat Mroku. Poruszyła pewną dekadencką, mroczną strunę mojej duszy, która do dzisiaj wibruje intensywnie, dając mi pomysły i inspirację do tworzenia. Czasem trzeba spojrzeć w ciemną głębię, by docenić światło.

Z miłości do mroku

Zawsze fascynowała mnie gotycka stylistyka. Strzeliste wieże, witraże, wysokie sklepienia i ostre kształty w architekturze; ciemny makijaż, piękne suknie, koronki i ciemne kolory w modzie; melodyjna, ciężka muzyka, która porusza duszę; pełna tajemnic i mistyki powieść gotycka… To wszystko rezonowało ze mną na głębokim poziomie, lecz zawsze podziwiane z daleka.

Za czasów nastoletnich fascynowałam się stylem gothic lolita, zasłuchiwałam się w gotyckim rocku, pochłaniałam takie klasyki, jak książki Anne Rice czy przeróżne podręczniki dla domorosłych wiedźm. Ktoś by to nazwał nastoletnim angstem, ktoś inny wyśmiał mnie za dziwaczne zainteresowania. Do dzisiaj niektórzy się dziwią, jak z moim pozytywnym i radosnym usposobieniem mogę się fascynować mrokiem, wampirami i innymi stworzeniami nocy. Jedno nie stoi w sprzeczności z drugim, czego najlepszym dowodem są podręczniki i gry ze Świata Mroku.

Twórcy oryginalnego Wampira, studio White Wolf, a za nimi Troika Games, która wyprodukowała Bloodlines, znaleźli idealny środek pomiędzy osobistym horrorem, a pozytywną dziwacznością.

Mydło z gry Vampire The Masquerade Bloodlines na tle podręcznika do gry Vampire The Masquerade, 5 edycja

Vampire: The Masquerade – balans uśmiechu i horroru

Gracz jest wampirem. Nieumarłym, który z dnia na dzień musi zapomnieć o swoim poprzednim życiu, musi porzucić bliskich i przyjaciół, wdrożyć się w zupełnie inny świat, bezwzględny świat, w którym nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania. A łamanie zasad jest jednoznaczne ze śmiercią, tym razem już na zawsze.

Nowonarodzony wampir nie jest posągową pięknością, jak Lestat czy (o zgrozo) Edward, nie dysponuje rodowym majątkiem, jak Loius. Nie ma nic… Jedynie dług do spłacenia wobec tych, którzy powołali go do nie-życia i pozwolili mu trwać dalej. Zostaje natychmiast wplątany w odwieczny konflikt między wampirzymi frakcjami, w wielką politykę, której nie może zrozumieć. Próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie, który nie wybacza pomyłek.

A potem włącza radio i słucha aksamitnego głosu Deb w cowieczornych audycjach The Deb Of Night.

Hello L.A., you’re way past your bed time, aren’t you?

A potem wjeżdżają reklamy…

Oh, OH! This is some good friggin’ chickin’!

A potem Ty, graczu, sięgasz po podręcznik, zaczytujesz się w mechanikach, dyscyplinach i historii świata… By trafić na Babę Jagę, która, jak się okazuje, jest całkiem potężnym wampirem.

A potem przeglądasz jeden z najnowszych podręczników, Cults of the Blood Gods… I widzisz „kult”, który koncentruje się wokół nastolatki, która myśli, że jako wampir może być superbohaterką i zaczyna dzielić się swoją „mocą” z przyjaciółmi, zamieniając ich w swoich bezkrytycznych popleczników.

Dziwaczne? Tak. Mroczne? Owszem. I świetnie wpasowuje się w moje preferencje.

Jeśli nie mieliście nigdy okazji zapoznać się czy to z grą Vampire: The Masquerade – Bloodlines, czy z podręcznikami do papierowego systemu RPG, serdecznie Was do tego zachęcam. Podręczniki, choć pełne mechanik, są również świetną lekturą, prezentującą niezwykły świat, który jest podobny do naszego, a jednocześnie tak całkowicie inny.

Kilka dni temu ruszyła akcja na wspieram.to, w której możecie wesprzeć polskie wydanie najnowszej, piątej edycji Wampira. Serdecznie Was do tego zachęcam, nagrody wyglądają bardzo kusząco, a V5 to świetne odświeżenie dla klasycznego systemu RPG.

Mydło z gry Vampire The Masquerade Bloodlines na tle podręcznika do gry Vampire The Masquerade, 5 edycja
Mój ulubiony klan, wampirzy magowie Tremere. W 5 edycji jeszcze lepsi, niż wcześniej!

Wampirze mydło, podejście 3

Jestem nieco sfrustrowana tym, że nie jestem w stanie zrobić tego mydła tak, jak to sobie wymarzyłam. Każda kolejna próba podoba mi się coraz bardziej, ale ze względu na szalejącą gęstość, nie mam nawet okazji, aby spróbować zrobić to, co zaplanowałam. Jestem pewna, że to kwestia praktyki, wiedzy i umiejętności dobierania zapachów do potrzeb, których to rzeczy jeszcze nie posiadam. Dlatego to moja ostatnia próba na ten moment. Spróbuję znów za jakiś czas, bogatsza w doświadczenie. A tymczasem – popatrzcie na kolejną odsłonę wampirzego mydła!

Tym razem było podobnie, jak poprzednim razem – masa była zbyt gęsta, abym mogła zrealizować swój cel. Nie była AŻ TAK gęsta, jak wtedy, o nie! Ale nie dość rzadka dla moich potrzeb.

Tym razem użyłam olejku o zapachu zielonej herbaty, który wcześniej zachowywał się grzecznie. Wykorzystałam go do małych mydełek, w których testowałam barwniki i nie sprawiał mi problemów. Taka sama receptura, temperatura nawet niższa, dodatki wprawdzie inne, no ale to nie powinno mieć aż takiego znaczenia, barwnik to barwnik… I zgęstniało.

Ale nie było źle. Udało mi się uzyskać ciekawy efekt żyłek czerwieni, które przecinają czarną bazę, co wygląda intrygująco i wystarczająco krwiście. Również wykorzystanie podobnej techniki, jak ostatnio przy mydle Mei się sprawdziło. Po wyciśnięciu każdej porcji mydlanego kremu polewałam go czerwienią żelazową, którą rozmieszałam z olejem. Olej został wchłonięty, a czerwień została, przy cięciu tworząc rdzawe zacieki. Ciężki mi było uchwycić je na zdjęciach, ale na żywo widać je świetnie.

Mydło z gry Vampire The Masquerade Bloodlines na tle podręcznika do gry Vampire The Masquerade, 5 edycja

Fotografowanie mydła

W ogóle zdjęcia to ciekawa sprawa. Ponieważ nie mam lamp studyjnych, czekam na słoneczny dzień, aby wykorzystać naturalne oświetlenie i zazwyczaj sprawdza się to świetnie. Nie w tym przypadku.

Dzień był wspaniały, słońce radośnie przygrzewało (jak na luty, oczywiście), a ja za nic nie mogłam zrobić porządnego zdjęcia! Kolory były prześwietlone, czerń mydła wychodziła szarawa, zanikały czerwone akcenty. Koszmar! Ale w sumie – nie powinnam się dziwić.

Wampir + Słońce = tragedia

Więc nie dziwota, że wampirze mydła nie chciały współpracować w pełnym oświetleniu! Ostatecznie jednak, przy użyciu skomplikowanego systemu przesłon na okno, udało mi się uzyskać odpowiednią ilość światła, aby kolory wyglądały dobrze. A przynajmniej wystarczająco podobnie do rzeczywistości.

Mydło z gry Vampire The Masquerade Bloodlines na tle podręcznika do gry Vampire The Masquerade, 5 edycja
Gdy kolory nie wychodzą, zawsze można użyć odcieni szarości.

Na szczęście do filmowania takie oświetlenie było odpowiednie i udało mi się nagrać Wam filmik z przygotowania tego mydła! Powoli docieramy się z moim aparatem w telefonie, focus już tak nie szaleje, a naturalne oświetlenie jest całkiem w porządku. Coraz szybciej również edytuję, choć to jeszcze długo będzie amatorska robota.

Jeśli jesteście ciekawi całego procesu, zapraszam Was do obejrzenia filmiku na YouTube. Dzisiaj więc 2 w 1, filmik tygodnia i piosenka, gdyż w tle możecie usłyszeć moje ulubione utwory ze ścieżki dźwiękowej do Bloodlines.

Standardowo – dajcie znać, jak Wam się podobało to mydło! Zostawcie lajka na Facebooku i zajrzyjcie na Instagram, tam częściej, niż na blogu, jest coś nowego. 🙂

Do zobaczenia!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments